| Gdy w 2004 r. mój szanowny kolega Jarosław Baciński wydał książkę pt.: „Zamek Biskupów Chełmińskich w Wąbrzeźnie” - która to książka stanowi pełne kompendium wiedzy na temat wąbrzeskiego zamku – postanowiłem, po jej przeczytaniu, zapoznać się z innymi opracowaniami dotyczącymi zamku w Wąbrzeźnie. W ten oto sposób trafiłem na różne opracowania dotyczące tegoż zamku. Były to materiały w całości dotyczące zamku lub też tylko w jakiejś części. Na przestrzeni wieków pisano o wąbrzeskim zamku co najmniej kilkanaście razy. O tej warowni pisał m.in.: Heym, Górny, Stańczewski, Rzeczkowska – Sławińska i inni. Opracowania te były mniej lub bardziej bliższe rzeczywistości, jednak każde z nich darzę jednakowym sentymentem. Do zaprezentowania na stronie wabrzezno.org z prac tych wybrałem jedną. Nie chodzi mi bowiem tutaj o naukowe przedstawienie historii zamku w Wąbrzeźnie, a jedynie o wspomnienie faktu, iż taka budowla na obecnym terenie miasta Wąbrzeźno była, albowiem jak wspomniałem wcześniej pełnym kompendium wiedzy na temat wąbrzeskiego zamku jest książka J. Bacińskiego „Zamek Biskupów Chełmińskich w Wąbrzeźnie”, którą to książkę wszystkim zainteresowanym dogłębną wiedzą o zamku serdecznie polecam. Jak wspomniałem zaprezentuję tu jedno z opracowań dotyczące zamku biskupiego w Wąbrzeźnie. Jest to studium historyczne napisane przez pana Józefa Stańczewskiego opublikowane po raz pierwszy w roku 1927. Praca ta jest prezentowana przeze mnie w oryginale, z tego też względu nie przeprowadzałem w niej żadnych poprawek dotyczących stylistyki, ortografii itp., mimo to uważam, że bardzo miło i z sentymentem się ją czyta, tak więc zapraszam do lektury. Na samym końcu tekstu zostały zamieszczone dwie grafiki aby choćby w części przybliżyć czytelnikom wygląd wąbrzeskiego zamku. Pierwsza z nich to rysunek rekonstrukcyjny widoku zamku górnego w Wąbrzeźnie, druga natomiast, to rekonstrukcja konserwatorska założenia zamku w Wąbrzeźnie. Obie grafiki są autorstwa pana J. Bacińskiego. Robert Prusakowski
Zamek biskupi w Wąbrzeźnie. Studjum historyczne. Jego Ekscelencji X. Stanisławowi Wojciechowi Okoniewskiemu, Pierwszemu po Zmartwychwstaniu Ojczyzny Polskiemu Biskupowi Chełmińskiemu. Gdy w r. 1243, po ostatecznym rozdziale ziem pruskich na cztery diecezje, mnich Chrystjan wybrał sobie na biskupstwo ziemię chełmińską1, Krzyżacy przyrzekli mu na własność 600 włók ziemi, którą odmierzył brat Henryk Sturlutz. Jednakowoż w istotne jej posiadanie wszedł dopiero następca Chrystjana, dominikanin Heidenreich, Potwierdził zaś tę własność wielki mistrz krzyżacki Henryk von Hohenlohe2. Otóż odnośny dokument, datowany dnia 19. kwietnia 1246 r., wylicza między innemi także osadę Wa m b r e z czyli Wąbrzeźno, które więc od tego czasu przeszło na własność biskupów chełmińskich i należało do nich aż do upadku Polski. Urocze położenie Wąbrzeźna wśród pięknych jeziór i odwiecznych borów, podobało się następcom .Heidenreicha i postanowili ustalić tu swoją rezydencję letnią. Miał nią być obszerny, warowny zamek, nazwany dla nieznanych dzisiaj bliżej przyczyn Fredeck. Budowę jego rozpoczął biskup Herman von Prizna (l301-1311)3. On pierwszy obdarzył także ubogich mieszkańców Wambrezu przywilejem miejskim oraz innemi prawami. Już wtenczas Wąbrzeźno było miastem obronnem4. Następca Hermana, dominikanin Mikołaj Api, bardzo często przebywał na zamku Fredeck. Świadczy o tem zachowany dokument z r. 1321. Za niego wybuchło w ziemi chełmińskiej wielkie oburzenie z powodu ściągania świętopietrza. Dnia 10. III. 1320 r. wystosowali zastępcy ziemi chełmińskiej protest w tej sprawie do Kurji papieskiej w Awinionie. Otóż między apelującemi figuruje także rycerz Henryk de Cyginberg, z Cymbarka pod Wąbrzeźnem5. W późniejszych latach spotykamy coraz więcej dokumentów z "Castro Wrideck". Dnia 7. VI. 1325 nadaje biskup Otton niejakiemu Janiemu wieś Wiśniewo.6 W r. 1367 dnia 19. VIII. wystawia bp. Wikbold Dobelstein dokument na sołectwo Kazanice7. Zaś w r. 1394 wydaje bp Mikołaj von Schiffenburg (alias Schippenpiel) rozporządzenia względem towarzystw kościelnych w Toruniu, To samo czyni jego następca, bp. Joannes Kropidło, syn Bolesława III. księcia opolskiego, dnia 21. VlII. 13998. Dbali też biskupi chełmińscy bardzo o tę swoją posiadłość, wszak była to jedna z tych niewielu, których Krzyżacy się nie tykali. Zamek Fredeck wraz z kaplicą był jednym z najpiękniejszych w Ziemi Chełmińskiej. Składał się z dwu części, mianowicie z zamku głównego i tak zwanego przedzamku czyli wielkich zabudowań gospodarczych. Stanowiły one czworobok około 65 mtr. szeroki, a 117 mtr. długi. Okalały je zaś mury 2 mtr. grube, a około 8 mtr. wysokie. Na każdym narożniku stała baszta mniejwięcej 12 mtr. wysoka. Na stronie północnej natomiast znajdowała się wielka brama wjazdowa. W tych oto zabudowaniach mieściły się śpichlerze, szopy, stajnie, wozownie oraz składnice broni i amunicji. Główny zamek zabudowany był opodal na osobnem wzgórzu, graniczącem z podłużnem jeziorem, które je w tern miejscu okrąża. Pałac zajmował miejsce około 40 mtr. szerokie, a 50 mtr. długie. Okolne mury były podwójne. W pobliżu bramy sterczała potężna, ośmiograniasta wieża, której wysokość sięgała przynajmniej 18 mtr. Służyła ona jako ostatnie schronisko w razie wojny lub napadu. W podziemiach jej znajdowała się studnia9. Z tego zamku głównego do zabudowań prowadził most zwodzony poprzez fosę, która po obu końcach łączyła się z jeziorem tak, iż całe wzgórze ze wszech stron otoczone było wodą. Przez ową cieśninę jeziorną zaś szła droga, która łączyła się z traktem Radzyńskim. Jak głosi podanie, miał się znajdować pod jeziorem tajny ganek, łączący Fredek z dworem Cegenbergów na Cymbarku. O wewnętrznym wyglądzie zamku nie posiadamy niestety prawie żadnych dokładniejszych wiadomości. Biskupia wizytacja Strzesza z r. 1403 wymienia jedynie refektarz zimowy oraz kaplicę pod wezwaniem św. Marka, która "i najpiękniejszym kaplicom krzyżackim w niczem nie ustępowała"10. Niestety podczas ostatniej wojny z Krzyżakami uległ zamek zburzeniu. Mszcząc się na biskupie za to, że popierał związek miast przeciw Krzyżakom, spalili oni zamek wąbrzeski w r. 1466.11. Jednakowoż po ostatecznem przyłączeniu ziemi chełmińskiej do Polski, Biskupi odbudowali zupełnie' zamek Fredek, wyposażając go jak przystało na rezydencję biskupią. Wszak mieszkał w nim sławny biskup zJan von Hoefen, Dantiseus, mąż wielce uczony i dyplomata Zygmunta I, któremu posłował do cesarzów Maksymiljana i Karola V. Biskup ten wielkim był dla miasta dobroczyńcą. W r. 1534 odnawia przywilej miejski i daje mu herb czyli pieczęć, tak ją opisując: „alam aquilae unam coloris nigri et per transversum illiusalaepedum seu pastorale fixum”12. Pozatem daruje ubogim mieszkańcom Wąbrzeźna prócz pierwotnych 40 jeszcze nowych 20 włók ziemi oraz domy różne przy ratuszu, łaźnię i t. p. Wzamian ustanawia minimalne opłaty za zwierzchnictwo i podatki różne, gdyż i biskup musiał płacić podatki na rzecz skarbu korony. Posiadamy n. p. dokument z 27. VI. 1570 r., w którym Andreas Łacewski, burgrabia zamków lubawskiego i wąbrzeskiego, zestawia, ile zapłacił poborowego. Do zamku Fredek należały wtenczas oprócz Podzamka, Mszano, Zgniłobłoty, Myśliwiec, Prusy i Sitno13. W r. 1599, podczas grasującej dżumy, pozwolił biskup Piotr Tylicki Benedyktynkom toruńskim schronić się do Fredek, co też niezwłocznie uczyniły. W wigilję Bożego Narodzenia 1600 r. wybuchł na zamku pożar wskutek nieostrożności zakonnic, które pokładły za piec łuczywa. Zaczęły się palić belki posowy jednej z izb przy piekarni i byłby pewnie zgorzał zamek cały, gdyby nie pomoc mieszczan, którzy wprost z Pasterki przybiegli i pożar ugasili. Szkoda i tak była wielka. Z końcem stycznia 1601 r. zakonnice odjechały z powrotem do Torunia14. Po roku 1600 biskupi mało przebywali na zamku wąbrzeskim, wszakże jeszcze w r. 1650 uważany jest za rezydencję. Zresztą były to ostatnie dni jego chwały i świetności. Szwedzi, jak tyle innych zabytków i pomników polskich, nie oszczędzili i zamku Fredek. Zburzyli go między r. 1655 a 1660. W roku 1670 zamek wraz z kaplicą był już tylko ruiną. Jako taką wymienia go wizytacja biskupa Olszowskiego z lat 1667-72. O odbudowie wobec ogólnego zubożenia nie było mowy. Rozpadły się więc powoli stare mury, pokryły się mchem i porosły trawą, służąc dziczyźnie jako pożądana kryjówka, a kozom na pastwisko. Marzyły o minionych wiekach, kiedy to się przewijały przez te opuszczone sale biskupi i kardynałowie, rycerze i książęta, zakonnice i lud podzamczy. Straciło na tem też Wąbrzeźno, które wnet zamieniło się w głuche i zapadłe miasteczko. Wszak zabrakło opiekuńczego pastorała, pod którym tak błogo jest mieszkać, jak mówi stare przysłowie niemieckie. Po zagarnięciu Pomorza przez zachłannych Prusaków, zawładnął król Fryderyk II. dobrami biskupiemi a więc i ruiną wąbrzeską. Podarował ją zubożałej gminie Podzamek, która poczęła łamać mury, a cegły zużywała na odbudowę zniszczonych ognisk. Czynili to także mieszkańcy miasta. Do dziś dnia znajdują się przy rynku zwłaszcza domy, odbudowane cegłą z zamku biskupiego w Wąbrzeźnie. Resztę murów i fundamentów zużył sto lat później rząd pruski na budowę szos. Po takiem gwałtownem burzeniu i łamaniu nie pozostało oczywiście wiele. Zaledwie nieco fundamentów głównej baszty, sterczy jeszcze jako jedyna pamiątka po owej wspaniałej i sławnej rezydencji biskupów chełmińskich. Z okazji poszukiwań z końcem ubiegłego stulecia, znaleziono w podziemiach ruin różne zabytki historyczne, jak siodła, zbroje, dzidy, miecze i inną broń rycerską, oraz rozmaite sprzęty, które po największej części powędrowały do Berlina, gdzie figurują jako znalezione w ruinie zamkowej Fredek, w pruskim cekhauzie. Podobne pamiątki wyciągnięto także z jeziora w pobliżu zamku. Posiadają je muzea w Gdańsku i Grudziądzu. Po odrodzeniu państwa polskiego zarząd miasta wykupił z rąk hakatysty wzgórze zamkowe i zamierza urządzić tam rodzaj miejsca wycieczkowego, które w porze letniej zwłaszcza licznie bywa odwiedzane. Aby zaś uszanować wiekową tradycję zamku biskupiego, któremu miasto poniekąd zawdzięcza swoją egzystencję, oraz, ażeby uczcić to miejsce poświęcone, powinna tam obecnie stanąć kaplica pod wezwaniem św. Marka, wszak Wąbrzeźno tak ubogie jest w świątynie katolickie. Byłby to zresztą wzniosły akt wdzięczności względem Opatrzności Boskiej za uwolnienie Ojczyzny z jarzma pruskiego. Józef Stańczewski.
|